Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

W blasku świec…

Pulsująca czerwień nieba wbijająca się w oczy wprawiała go w trans przechodzący w krańcowe otępienie. Ból doprowadzony do ostatków psychicznej odporności już zniknął, zastąpiony bezczuciem. Leżąc na wypalonej połaci trawy nie czuł już nic, nie słyszał, nie mógł poruszyć choćby jednym mięśniem swego ciała. Przez neurony mózgu przebiegały jeszcze przed tym, co odczuwał jako chwilę tysiące myśli. Teraz umysł powoli wypełniał się spokojem karmionym czerwienią nieba widzianego przez pozbawione powiek oczy.
Nuklearna powódź ognia przetoczyła się przez kraj zabijając szczęśliwców w pierwszych sekundach, pozostawiwszy na powolną śmierć w męczarniach całą resztę. Poza tymi kryteriami pozostał on, choć doświadczony śmiertelnie bliskim promieniowaniem, to jakimś cudem wciąż trwający. Przeżywając ostatnie chwile swojego życia już pogodził się z wyrokiem. Bezsilny wobec zbliżającej się nieubłaganie śmierci, przestał czuć ból, rozpaczać. Pozwolił sobie w tej ostatniej z chwil jego życia na uczucie szczęścia. Odkrywał piękno okruchów otaczającego go świata, płynących powoli chmur przetaczających się po niebie rozpoczynającej się nowej epoki. Przez całe swoje zabiegane życie, w czasach poprzedzających rozpoczętą tego dnia erą postnuklearną, nigdy nie dostrzegł w otaczającym piękna i radości płynącej z samego życia i tego, co z sobą niesie. Biegł przez życie pomiędzy ludźmi wciąż w poszukiwaniu szczęścia nie potrafiąć znależć swojego miejsca pomiedzy ziemią pod stopami a niebem nad głową. Teraz w czerwonym blasku miliona świec zatrzymał go okrutny los na tę chwilę przed odejściem i pokazał całe życie i jego wartość. To była jego przystań, każde miejsce gdzie był było tym, które było jego miejscem. Zrozumiał to tak późno, że aby docenić życie, otaczający świat i piękno płynące z tych wszystkich małych i wielkich rzeczy wystarczy zatrzymać się w biegu. Zatrzymać jedynie na jedna chwilę. Tą właśnie chwilę.
Odchodził powoli pod opiekuńcze skrzydła czekającej tuż obok śmierci. Żałując całego swojego życia odchodził szczęśliwy odkryciem ostatnich chwil. Odchodził w blasku czerwieni otulającej i żegnającej zarówno świat w jakim żył jak i jego samego…

Jeden komentarz

  1. Ninka
    Ninka 10/10/2001

    Widzialam,ze kiedys u mnie byles…..pewnie juz dawno gdy stary wystroj i stare zycie…a teraz kiedy odswiezylam niektore katy nawet w moich ukochanych blogach sie znalazl ten Twoj….czytam kazdego dnia choc nie zawsze dopisuje comment:] bo czasem lepiej przemilczec…

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.