Czy gdyby Ciebie ktos samopchodem trozjechal na pasach, tak ze zostalabys sparalizowana do konca zycia, czy pomoglby Ci fakt, ze kierowca mowi, ze nie chcial tego zrobic, ze jest mu przykro i przeprasza, ze to zrobil. A gdybys dowiedziala sie dodatkowo, ze nie bylo zadnych oznak hamowania, co bys pomyslala, co czula? Czy uwierzylabys chocby w to, ze nie chcial, ze zrobil to pomimo tego, ze uwazal wciaz na droge, przechodniow i Ciebie. Uwierzylabys w to? A moze przewijal wlasnie tasme w radiu, albo spadl mu papieros na siedzenie i bez jakiejkolwiek swiadomosci rozjechal Cie ot tak, bo zapomnial uwaznie i wolno jechac, bo w ogole nie pomyslal jakie moga byc skutki. W co bys uwierzyla? W fakty, w brak sladow hamowania, w wynikajaca z tego nieuwaznosc kierowcy, czy w jego slowa, ze to nie tak, ze bylo inaczej, ze nie bylo tak jak Ty myslisz. A gdyby zrobil jeszcze inaczej. Gdyby w ogole sie nie zatrzymal tylko uciekl przed siebie zostawiajac Cie samotnie lazaca na asfalcie w rosnacej kaluzy krwi. gdyby nawet nie spojrzal, nic nie powiedzial, bo nawet by sie nie zatrzymal, to co wtedy bys pomyslala? Czy zrozumialabys jego przeprosiny po wielu miesiacadch, gdy w koncu dopadlaby go policja i gdyby sobie uswiadomil, co zrobil. Czy chocbys probowala uwierzyc w to, ze nie chcial, ze jest mu przykro, ze chce zadoscuczynic Ci szkody jakie wyrzadzil. Co Ty bys pomyslala wtedy?
Jeden komentarz
Skomentuj mirable Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.
slowa sa tylko cieniem czynow…