Przypomniała mi się sytuacja z reala… nie wiem dlaczego akurat teraz i dlaczego akuarat to…
Zdarzyło się to rok temu… w moim realu…
Byliśmy z kolegą na dużej sali komputerowej, sto kompów z bajerami nigdy nie działającymi…
Ale działał chat… Zaczeliśmy rozmowe z dwoma dziewczynami siedzącymi tylko kilka metrów od nas… zresztą o tym już po jakiejś chwili wiedziały.
Wystąpił tylko jeden problem, jak się później okazało…
Jedna z nich rozmawiała ze mna parę godzin, myśląc jednocześnie, że rozmawia z moim kolegą, z nim natomiast ledwo rozmawiała myśląc, że to ja…
Ponad 4 godziny bardzo ciekawej rozmowy, pełnej ciepłych słow, pełnej klimatu….
Aż… dowiedziałą się, że ja to nie mój kolega…
I czar prysnął…
Skończyła się ciekawa rozmowa…
Jaka była różnica pomiedzy mną z kolegą…
Znaczna, zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.
W końcu z brzydalami się nie rozmawia…
Więc nie mówcie mi, że to nie ma znaczenia… bo już i tak nie uwierzę.
A dlaczego przypomniało mi się akurat to…
Cóż, historie lubią się powtarzać…
Może nie dokładnie, ale choćby w zarysie!
Jeśli ktoś zaczyna się żegnać, gdy okazuje się, że nie jesteś spodziewanym rozmówcą, to najwyraźniej nie jesteś mile widziany, wybierz więc pass!
No to ja Ci Piotrze (pIO) odpowiem… Cos co mozna zdobywac bedac dobrym dla innych, wrazliwym, wyrozumialym i czulym… wkladajac w to mnostwo sil i wyrzeczen, miotajac sie pomiedzy sprzecznosciami i samym soba… inni moga uzyskac od razu za to tylko jacy sa powierzchownie i to jest ta jedyna roznica.
Zycie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie bedzie…
To co sie pisze, mowi i deklaruje to jedno a zycie to drugie i czasem dopiero, gdy doprowadzi sie do sytuacji kryzysowych okazuje sie ile z tego co ktos mowil jest warte, gdy ktos chce Cie zranic, lub chocby zaatakowac lub odgryzc sie… wtedy dopiero okazuje sie ile z tego co mowil odnosnie Ciebie bylo prawda a ile jedynie slowami wypowiedzianymi dla podniesienia Cie na duchu…
Wiem to az za dobrze… bo juz ktos uzyl tych argumentow kiedys, ktos kogo cenilem i od kogo slyszalem wiele dobrych slow… pozneij dowiedzialem sie ile faktycznie znaczyly… nic
oczywiście wygląd zawsze był, jest i będzie ważny,
ale dla nielicznych wyjątków nie jest najważniejszy
liczy się dla nich przede wszystkim to, co ludzie sobą reprezentują, jacy są, a nie jak wyglądają
na nieszczęście nie ma takich ludzi zbyt wiele
cóż – takie życie
heh… jesli chodzi o autopsje to chyba ja moge powiedziec najwiecej o tym o czym Luki napisal w koncu to ja jestem winowajca, i jest mi glupio z tego powodu. powstaje tylko pytanie: czy chcemy byc piekni zeby sie podobac innym, czy tes byc inteligentnym, czulym…. i w ten sposob, niekoniecznie latwy, zdobywac uznanie innych???
Skąd ja to znam!!!!! Może z autopsji. Ale walczę dalej.Pa
no, coz… moze poprostu miala takie postrzeganie, moze wyglad jest dla niej wazny… heh..nie wiem, ja tak nie mam.I jak to powiedzial Exupery: „Najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu…” reszte dopowiedz sobie sam… Pozdrawiam.
Exactly!
hmm… z ciezkim sercem, ale musze to przyznac… niedawno doszlam do podobnego wniosku… i uwazam, ze klamie ten kto mowi ze wyglad nie jest wazny… jak to mowia:
life is brutal i full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas…