Zamkniety w kuli z lustra weneckiego
jak ptak w klatce posrod mysli innych ludzi i swoich chlone wysylane przez bliskie mi Osoby promienie przenikajace do srodka.
Promienie dobre lub zle…
czasami bol, czasami radosc, innym razem strach…
Promienie przesycone myslami.
A na zewnatrz widac jedynie owalna tafle przez ktora nie przenika nic i stojac przed nia widac jedynie znieksztalcone wlasne oblicze.
Twoje oblicze, nie moje…
bo zza lustra juz nie widac mojego.
🙂
może czas zamienić się miejscami?
…więc… nikt nigdy nie dowie się kim jesteś?